Tawerna Hrothgara  Strona Główna

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


[Pobierz temat]Poprzedni temat :: Następny temat
Wiosna
Autor Wiadomość
Foxy 
Poszukiwacz Przygód


Posty: 28
Skąd: Kraków

0
Wysłany: 2009-03-14, 12:14   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Walter rzeczywiście nawet nie jeknął bo całej tej sytuacji, wydawało ci się D'Averosa ,że zrozumiał swój błąd. Chwile leżąc na pokładzie podniósł się,splunął krwią ukłonił się i zgięty przez chwilę w pół ruszył do swoich obowiązków. Gdy wszyscy spoglądaliście na łódź nie wydawała się ona przesadnie wielka. Zwykły szkuner jakich pełno w anglii. Właśnie... Anglii jakoś cieplej wam się robiło na myśl ,że być może niedługo się w niej znajdziecie. Łódź cały czas przyspieszała, dziwne to było dla ciebie w szczególnośći Angus, jak taka łupinka może tak szybko płynąć? Valdred ty powoli zaczynałeś czuć się lepiej, chwiałeś się jeszcze na nogach ale mogłeś wstać i swobodnie chodzić. Postać która kilkanaście minut temu dostała w zęby od D'Averosy podeszła do ciebie gdy zauważyła ,że wstałeś i podała ci linę i wskazała gdzie masz ją zawiązać, do drugiej dłoni dostałeś szmatę z wiadrem. Bez słowa odeszła od ciebie spluwająć tylko krwią do morza. Ty Isaac za to stałeś niedaleko małej dziewczynki, razem z właścicielem statku. Jego wzrost był iście imponujący. Angus próbowałeś wyskoczyć, jednak było to bezcelowe. W kilka chwil odpłynęliście daleko od portu ,że w twoim obecnym stanie dopłynięcie do brzegu chyba nie byłoby możliwe. Stałeś tylko oparty o burtę podziwiająć sytuację gdy człowiek który uprzednio uratował wam skórę podaje jegomościowi ubranemu na czarno wiadro i linę... co za ironia. Był on swoją drogą podobny do tego który dawał ci to zlecenie, przynajmniej tak ci się wydawało. Nosił podobny czarny strój. Drugą osobą która okazała ci się znajoma był człowiek z dziennikiem... zaraz zaraz przecież to jego mijałeś jak wchodziłeś do swojej wynajętej izby w karczmie. Słońce powoli wychodziło zza chmur, zbliżał się poranek a miasto dogorywało w oddali pozostawiająć tylko czerwono żółtą łunę...
D'averosa zszedł pod pokład rzucając tylko do Wertera by nikt mu nie przeszkadzał. Zostaliście sami na pokładzie nie licząc osoby do której krzyczał D'averosa i dziewczyny...

Ostatnio zmieniony przez Foxy 2009-03-16, 13:03, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
GM 
Obywatel


Posty: 117
Skąd: ...

0
Wysłany: 2009-03-16, 20:24   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Angus stał jeszcze przez kilka chwil, patrząc w dół burty. Zapewne szukał w swoim, wciąż jeszcze niezbyt trzeźwym, umyśle racjonalnej przyczyny, która nie pozwalała mu wyskoczyć. Jego zrezygnowana mina mogła świadczyć jedynie o tym, że jej nie znalazł. Nie poddał się jednak, obiecując sobie, że wróci do tych rozważań, gdy nieco odpocznie. Tymczasem mężczyzna postanowił wrócić do wątku, który musiał porzucić na rzecz niedoszłej ucieczki:
- Witaj Valdredzie. Miło spotkać rodaka w tak niegościnnym miejscu. W jakim wieku by nie był. - uśmiechnął się do niedawnego rozmówcy - Znasz może tego rosłego cudaka? - zapytał wskazując ruchem głowy na miejsce, w którym zniknął Rosły Cudak.

_________________
I am the Master of Puppets! Who do you think the Puppets are?
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Derriuz 
Poszukiwacz Przygód


Posty: 15
Skąd: Lublin

0
Wysłany: 2009-03-16, 23:11   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Powiodłem wzrokiem za odchodzącym obitym człowiekiem. Uniosłem lekko brwi i przechyliłem nieco głowę zastanawiając się jak to wszystko potraktować. No... Więc albo być posłusznym i spojrzeć na to przez współczucie do tego gościa, który ocalił mi rzić... Albo udawać grzecznego aż do dotarcia do Anglii a wtedy prysnąć... Albo już teraz pożegnać się z życiem lub zdrowiem. No tak, trudny wybór. Tymczasem rzucił wiadro i szmatę na burtę i polazł przywiązać ten pieprzony sznur, który mu wskazało to popychadło. Następnie oparł się wygodnie o burtę.
- Ten cudak nieźle mnie poobijał. Wcześniej napadł mnie rzecz jasna w dzielnicy portowej, o ile pamięć mnie nie myli, wiem tyle że szybko mi się ściemniło przed oczami. To chyba dym... I tak się tu zjawiłem. Pewnie spodziewałeś się długiej, niesamowicie ciekawej historii, co? - uniósł lekko brwi i uśmiechnął się lekko.
- Nie zmienia to faktu, że ten koleś... - tu zniżył głos - Wkurza mnie niezmiernie z tą swoją wyższością. Gdybym tylko zajęcia nie zmienił tymczasowo, to by już dawno piach gryzł. A tobie, rodaku kochany, ufać można? - uniósł lekko brwi - Też tu z przypadku jesteś?

_________________
War is my master, Death is my mistress.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
GM 
Obywatel


Posty: 117
Skąd: ...

0
Wysłany: 2009-03-17, 12:49   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

- Zabrzmi to naiwnie, ale sam nie wiem, dlaczego tu jestem. Tam w porcie czeka na mnie okręt, który miałem poprowadzić ku Anglii za niebagatelne pieniądze. Cóż... Pośpiech wrogiem człowieka. - powiedział nieco zirytowanym i smutniejszym tonem, choć uśmiech w dalszym ciągu nie schodził z jego twarzy - D'Averosa mimo silnych ramion jest mocny tylko w gębie. Jeśli spędził na okręcie dość dużo czasu wie, że bez poważnej przyczyny nie wolno mu nikogo "uszkodzić", bo załoga obróci się przeciw niemu. Poza tym jest tu trochę za cicho i mam wyjątkowo dziwne wrażenie, że ten Cudak odbił od brzegu bez swoich ludzi - wtedy będzie potrzebował nas jak sternik grogu. Tak czy inaczej nic gorszego od smagnięcia batem nas tu nie czeka. - tu roześmiał się krótko, jakby ta perspektywa była dlań zabawna - Swoją drogą to schizofrenik. - dodał przyciszonym głosem - Ani on nie zna mnie ani rosyjskiego. - zakończył mrugając okiem do rozmówcy.
- Hej chłopcze, gdzie reszta załogi?! Pod kilem?! - krzyknął wesoło do pomagiera D'Averosa, chcąc się wyraźnie upewnić czy jego domysły są słuszne i jednocześnie odwrócić uwagę od swojego przeciągającego się szeptu.

_________________
I am the Master of Puppets! Who do you think the Puppets are?
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Maua 
Wędrowiec


Posty: 12
Skąd: ze Stanowiska

0
Wysłany: 2009-03-17, 19:40   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Dzwonsson napisał/a:
Uśmiechnąłem się dziewczynki zdając sobie sprawę, że żadna z niej młoda dama czy arystokratka... Nie wygląda na egzemplarz kształcony w łacinie, a francuskiego także znać nie zna... Fakt, nie wszyscy wychowali się na jakimkolwiek dworze, przywykłem już do kontaktów z tłumem, który przez swoją prostotę mnie pociągał i stał się obiektem moim badań socjologicznych. - Ależ to żaden kłopot, panienko, nie wszyscy przecież są zmuszeni władać mową teologów Altisiodorensisa i Almaricusa, zwłaszcza, jeżeli mówimy o dzieciach korony angielskiej... Na tym pokładzie zwą mnie Isaac'iem Dijkstra. - Przedstawiłem się z ukłonem tocząc swą wypowiedź w języku Anglosasów. - Skromny sługa boży, miłośnik filozofii i socjologii. - Dodałem.

On się do niej uśmiechał. I robił to bardzo paskudnie, bardzo lubieżnie, na pewno chciał ją zabić, wyrzucić do wody i nakarmić swoje rybki, [ a w ogóle to jest demonem oceanu i wszyscy przez niego zginiecie. Będziecie żyli na jego służbie przez kolejne kilkaset lat, aż się rozpadną do cna, bo oczywiście zostaniecie potępieńcami w trakcie zjadania przez jakieś coś.
Ta, normalnie super. Będziesz cicho?
Mnóstwo czasu na naukę. Może wreszcie dowiesz się czegoś nowego, a nie tylko 'później' i 'później'. Później to Ty kurna będziesz dorosła i nie zdążysz. Dorośli zawsze mają za mało czasu, żeby robić to, co chcą; a nawet jak to robili, to się źle kończyło. Morderstwami na przykład.
Dobra, zamknij się, później pogadamy.]
Alana potrząsnęła rudym łebkiem, odganiając niewidzialnego natręta, i dopiero popatrzyła na rozmówcę. Isaaca, tak?
- Nie wiem, kim oni są. Lub byli. A ja jestem Alana, córka kupca... I nie wiem, co jeszcze chcesz wiedzieć.
Wzruszyła bezradnie ramionami. Maniery to chyba rodzaj przyprawy, prawda?

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Foxy 
Poszukiwacz Przygód


Posty: 28
Skąd: Kraków

0
Wysłany: 2009-03-20, 14:00   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Podróż powoli zaczynała się dłużyć niemiłosiernie, czuliście powiew morskiej bryzy. Statek nadal płynął szybciej niż by na to wskazywała jego wielkość. Angus zagadałeś do młodzieńca:
- Hej chłopcze, gdzie reszta załogi?! Pod kilem?!]
Chłopak zareagował dopiero po dłuższej chwili, gdy skończył wiązać supeł przy maszcie. Odwrócił się do was ściągnął kapelusz i zrobił mały ukłon.
Werter Goethe, Witajcie...
Tu spojrzał się na ciebie Valdred wyraźnie zdegustowany twoim strojem i kontynuował.
...Na statku pana D'Averosy. Aktualnie on udał się na spoczynek. Jeżeli macie jakieś pytanie to kierujcie je do mnie. Wybaczcie mu jego wybuchowość ale nie lubi gdy ktoś wpada nie proszony na jego statek i nawet nie powie dziękuje.
Spojrzał się w morze.
Na waszym miejscu radziłbym gdy dotrzemy niedługo na miejsce to zrobić...
Widzicie ,że trochę gubił się w zeznaniach
Mi dziękować nie musicie za ratunek, panienka z pewnością nie będzie zadowolona...
Widzieliście chwilę jego pusty wzrok. Widocznie nad czymś myślał.
Jeżeli macie jakieś pytania... możecie pytać. Mamy chwilę do końca podróży. Za kilka godzin powinniśmy dopłynąć do wybrzeży Anglii. Jeżeli mieliście w tym mieście kogoś na kim wam zależało to muszę was zmartwić. Nie sądzę aby ktokolwiek uszedł tamtej rzezi. Oprócz ... was.
Panienko Alano! Czy przedstawiła się już pani naszym gościom?

Werter odwrócił się od was i krzyknął Alana do ciebie.

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Dzwonsson 
Legend

Posty: 1424
Otrzymał 51 piw(a)
Skąd: xyz

0
Wysłany: 2009-03-21, 23:03   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Alana wydawała się być po pierwszej wymianie zdań... Dziwną osóbką. Jej odpowiedź w żaden sposób nie znajdowała pokrycia w kontekście moich przemyśleń... Może za wyjątkiem wyjawieniem mi swojego imienia. Szybko analizując zachowania młodej damy zacząłem zastanawiać się nad poprawnością jej rozwoju psychicznego... Z pewnością nie wszystkie elementy myślowe tej dziewczyny idealnie się do siebie dopasowywały... Zwróciłem uwagę na Wertera Goethe, który właśnie do nas przemawiał... Pytania... Pytania...
- Owszem, istotnie interesuje mnie jedna rzecz... Gdzie mamy zamiar w Anglii wylądować? - Spytałem chcąc wiedzieć czy aby nie będzie to port niejako mi znany. - Jaki jest też nasz status, jesteśmy goścmi mości D'Averosy czy też raczej niewolnikami bądź jeńcami wziętymi w okup? - Zadałem kolejne pytanie, które miało rozwiać wątpliwości w sprawie naszego położenia...

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
GM 
Obywatel


Posty: 117
Skąd: ...

0
Wysłany: 2009-03-21, 23:39   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

- Dover. - powiedział pewnie Angus - Skoro mamy dotrzeć do Anglii za kilka godzin. - tu zrobił dłuższą przerwę, jakby zastanawiał się nad czymś - Jesteśmy tu jako pracownicy, skoro na statku nie ma innej załogi. - dodał niemal promieniejąc - Mylę się chłopcze? - zwrócił się do chłopaka.

_________________
I am the Master of Puppets! Who do you think the Puppets are?
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Maua 
Wędrowiec


Posty: 12
Skąd: ze Stanowiska

0
Wysłany: 2009-03-24, 21:02   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Odwróciła się w stronę Wertera, który kojarzył się jej z kupką nieszczęścia pomiataną przez jej opiekuna. A że sama praktycznie mogla włazić Raphaelowi na głowę, w tym dosłownie, czuła się od niego znacznie lepsza.
Co się dziwić. To w końcu tylko przypadkowy chłystek na służbie.
- A dlaczego ja mam się im przedstawiać?! Jestem u siebie, to oni wyskoczyli jak filip z konopi!
Fuknęła głośniej, niż było potrzeba. Może i nie znała się na etykiecie, ale fochy miała jak każda porządnie rozpuszczona pannica.
A że jej dotychczasowy rozmówca nie odpowiedział, podkreśliła swoją dziecięcą wyniosłość dodatkowym obróceniem się tyłem do wszystkich zgromadzonych. Patrzyła w morze, w łunę miasta. Tym razem tę dosłowną.

[Ładnie.
Pewnie, że ładnie. I w dodatku obiecał mi obraz. Mam nadzieję, że dokładny będzie.
Ty to za dobrze z nim masz...
Nieprawda! Ciągle nie umiem czytać. Na Ciebie też jestem obrażona!]

Skrzyżowała ręce. Stała tak pewnie, jakby nawet silniejsze wahnięcia statku nie robiły jej żadnej różnicy.

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Derriuz 
Poszukiwacz Przygód


Posty: 15
Skąd: Lublin

0
Wysłany: 2009-03-26, 14:16   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Skrzywiłem się nieco, gdy moje spojrzenie spotkało się ze spojrzeniem Wertera, które wyrażało... Dezaprobatę? Przez chwilę zastanawiałem się jak on śmie takie spojrzenie na mnie rzucać, jednak zaraz zorientowałem się, że tu nie chodzi o mnie, a raczej o krwistą papkę, która pokrywała moje ubranie. Cały mój płaszcz i przebranie duchownego pod spodem. Pięknie! Po prostu pięknie! W całym tym zamieszanie zapomniałem zupełnie jak bardzo śmierdzę zapewne.
- Mógłbym doprowadzić się do porządku? Nie chcę tak do ojczyzny wracać - rzuciłem w stronę Wertera, lecz nie czekałem na zgodę, lub zaprzeczenie a raczej na wskazanie środków, lub miejsca gdzie mógłby wykonać małe pranie - Chyba, że po to podałeś mi wiadro i szmatę.

_________________
War is my master, Death is my mistress.
Ostatnio zmieniony przez Derriuz 2009-03-26, 18:20, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Get Of Fenris 
Wędrowiec


Posty: 9
Skąd: Z Zaskoczenia

0
Wysłany: 2009-03-26, 21:47   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

*D'Averosa dużo czasu pod pokładem nie spędził. Wyszedł spowrotem dosyć szybko. Wolał mieć obcych na oku. Nie, żeby się któregoś obawiał, nic z tych rzeczy. Po prostu chciał dostać należne za wtargnęcie na jego terytorium. Pod pachą niósł wielki arkusz rysowniczy, oprawiony w najlepszą skórę, ozdobiony symbolem węża, czy smoka, pożerającego własny ogon. Nie zwrócił z początku uwagi na to, co mówią nieznajomi. Usiadł na schodach do nadbudówki i otworzył arkusz, przeglądając uważnie zawartość. Gdyby kto na nią spojrzał, a że D'Averosa chwilowo na otoczenie uwagi większej nie zwracał, to i latwe by to było, mógłby zauważyć rysunki, niemal co do najmniejszego szczegółu odwzorowane. Miasta, wyglądające niczym to, co obecnie jest już tylko ruinami, pustynia, zapewne gdzieś na południu, piramidy w Egipcie, Sfinks, Rzym, lasy starej Germanii, ogromne i posępne zamczysko w Rumunii, wreszcie okręt podczas sztormu, a wszystko to w nocy, jakby D'Averosa jakiś awers miał do odwzorowania czegokolwiek w dzień. Dopiero po dłuższej chwili przeglądania, wyjął zaostrzony grafit i rysować zaczął, co chwile spoglądając na płonące miasto.*
Jak już powiedziałem, panowie, jeśli wam co nie odpowiada, to przecie was nikt do pokładu nie uwiązał, skakać możecie, jeśli wola. Póki co to jesteście intruzami i wrogami, innymi słowy więźniami, dopóki mi nie udowodnicie że zasłużyliście na to, by traktowac was inaczej. A co do tego...młodego człowieka, który twierdzi że jest panem życia i śmierci *skinął głową na Valdreda, nawet nie odrywając wzroku od arkusza* na jego głowę całkiem słoną nagrodę wyznaczono i jak dotąd nic nie robi, by zasłużyć na to, by jego głowa należała tylko i wyłącznie do niego. A obrazanie mnie, czy tak czy inaczej nie jest w jego sytuacji dobrym pomysłem. A już samo mówienie o gryzieniu piachu, jak to przed chwilą powiedział.
*Spojrzał tym razem na młodzieńca, niby z politowaniem, ale i odrazą, jakby na szczura jakiego patrzał*
Skoroś taki mocarz, to podnieś nóż i mnie zabij. Wsyp mi truciznę do posiłku, złam mi kark. Siedze bezbronny i nieprzygotowany do walki. Ale pamiętaj, jeśli raz ci się nie uda, to niech cię twój bóg w opiece ma.
*Rysując dalej, zerknął na Alanę i uniósł brwi rozbawiony, bo przypomniał sobie jej słowa, a także i inne, które wedle jej mniemania tylko ona słyszała.*
Oj, Alano, nie musisz być dla nich taka nieprzyjemna. Fakt, wleźli nam na pokład, ale to ze ja się na nich gniewam, to nie znaczy że ty musisz. Ale z drugiej strony... Dima to także twój okręt. A wierz mi, żem bajek wiele w swoim długim życiu znał i pewnie bym przypomniał sobie coś dawnego. Na przykład Indyjskie Dżiny. Słyszałas o tym? A po drugie, to załóż coś na siebie, przemarzniesz mi tu.

_________________
Ostatnio zmieniony przez Get Of Fenris 2009-03-26, 21:48, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Foxy 
Poszukiwacz Przygód


Posty: 28
Skąd: Kraków

0
Wysłany: 2009-03-29, 00:23   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

- Jesteśmy tu jako pracownicy, skoro na statku nie ma innej załogi

Werter tylko wzruszył ramionami. Za to po spojrzeniu na ciebie Valdred wydawało ci się ,że jak dla niego to możesz sobie wsadzić nawet to wiadro na głowę. Wysłuchał reszty waszych pytań.

Niedługo przybędziemy do Anglii więc bądźcie gotowi. Spocznijcie i poczekajcie a wszystkiego się dowiecie. Nasza pani gdy dotrzemy z pewnością wyjaśni całą sytuację.

Gdy zauważył jak wysoki mężczyzna wraca na pokład, zrobił mały skłon i zszedł do dołu kajuty.
A zauważyliście ,że już świta... macie czas na ogarnięcie się i rozmowy gdyż niedługo potem zaczęła wynurzać się ziemia Angielska.

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

[Pobierz temat]
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

statystyka

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template icewind created by Seraphe.
69chan.pl - czarna dziura w polskiej sieciMiasta RPGInsimilion - twierdza cRPG i FantasyNimnarosklimatyzacja
Strona wygenerowana w 0,59 sekundy. Zapytań do SQL: 29